2009-09-17 | 20:17
Każdy, kto zetknął sie z programem World Class Manufacturing wie, że w znacznej częsci są to po prostu pierdoły. Filozofia WCM opiera się w dużej części na metodologii usprawniania procesów produkcyjnych wypracowanych przed wielu laty w Japonii, a następnie w USA. Programy te mają na celu zredukowanie kosztów produkcji przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej jakści produktów. Jak pokazuje historia (nie tak odległa), samochodowe koncerny japońskie, a zwłaszcza amerykańskie, miały i mają nie lada problemy ekonomiczne i żaden system nie jest w stanie powstrzymać kryzysu. Przykłady: Nissan został wchłonięty przez Renault, a w tymże momencie legendarna niezawodność Nissanów przeszła do historii; Ford wchłonął Mazdę - analogicznie, choć spadek trwałości i jakości produkowanych obecnie Mazd nie jest aż tak drastyczny. Niemcy też wdrożyli WCM, ale ich auta, jak wcześniej zresztą, pozostały i drogie, i zawodne. A Fiat? Pozostaje pogratulować, jednak z małą uwagą: Fiaty znane kiedyś z kiepskiej jakości wykonania dogoniły standardem inne koncerny, także japońskie. Ale popatrzmy tera na ceny Fiatów - juz nie sa tak tanie, a czasem nawet droższe niz inne bardziej prestiżowe marki. Jest jakość - nie ma dobrej ceny!

Newsletter: 